Kategorie: Wszystkie | Cytaty, wiersze i inne | Matura | Matura - teksty | MTP | Oficjalne | Prywatne | Przepisy
RSS
wtorek, 08 maja 2007
poniedziałek, 30 kwietnia 2007
Emerson Ralph Waldo, O ubraniu i kobiecie
"Słyszałem kiedyś opowieść kobiety, która przyznała że wrażenie, że jest się bardzo dobrze ubranym daje poczucie wewnętrznego pokoju, jakiego nie da żadna religia"
Rogers Will, O ubraniach i rozbieraniu
"Za każdym razem, gdy kobieta coś zdejmuje, wygląda lepiej; za każdym razem, gdy mężczyzna rezygnuje z części swej garderoby, wygląda gorzej"
środa, 25 kwietnia 2007
Rocznice ślubów (zawsze to chciałam znaleźć gdzieś :P)
 
ROCZNICE ŚLUBU
 
1 - ROCZNICA ŚLUBU PAPIEROWA
 
2 - ROCZNICA ŚLUBU BAWEŁNIANA
 
3 - ROCZNICA ŚLUBU SKÓRZANA
 
4 - ROCZNICA ŚLUBU OWOCOWA
 
5 - ROCZNICA ŚLUBU DREWNIANA
 
6 - ROCZNICA ŚLUBU CUKROWA
 
7 - ROCZNICA ŚLUBU WEŁNIANA
 
8 - ROCZNICA ŚLUBU BRĄZOWA
 
9 - ROCZNICA ŚLUBU GLINIANA
 
10 - ROCZNICA ŚLUBU ALUMINIOWA
 
11 - ROCZNICA ŚLUBU STALOWA
 
12 - ROCZNICA ŚLUBU JEDWABNA
 
13 - ROCZNICA ŚLUBU KORONKOWA
 
14 - ROCZNICA ŚLUBU KOŚCI SŁONIOWEJ
 
15 - ROCZNICA ŚLUBU KRYSZTAŁOWA
 
20 - ROCZNICA ŚLUBU PORCELANOWA
 
25 - ROCZNICA ŚLUBU SREBRNA
 
30 - ROCZNICA ŚLUBU PERŁOWA
 
35 - ROCZNICA ŚLUBU KORALOWA
 
40 - ROCZNICA ŚLUBU RUBINOWA
 
45 - ROCZNICA ŚLUBU SZAFIROWA
 
50 - ROCZNICA ŚLUBU ZŁOTA
 
55 - ROCZNICA ŚLUBU SZMARAGDOWA
 
60 - ROCZNICA ŚLUBU DIAMENTOWA
 
65 - ROCZNICA ŚLUBU ŻELAZNA
 
70 - ROCZNICA ŚLUBU BRYLANTOWA
 
75 - ROCZNICA ŚLUBU KAMIENNA
niedziela, 15 kwietnia 2007
Kubiś Sebastian, "Duże rodziny" [w:] "Gazeta Wyborcza" 09.04.2007
"na tym polega wiara - ma się pętlę na szyi, wykopuje się stołek spod stóp i okazuje się, że sznur był papierowy."
poniedziałek, 02 kwietnia 2007
Poetry in motion
Poetry in motion(Paul Kaufman - Mike Anthony)
When I see my baby What do I see
Poetry Poetry in motion
Poetry in motion Walkin' by my side
Her lovely locomotion Keeps my eyes open wide

Poetry in motion See her gentle sway
A wave out on the ocean Could never move that way.
I love every movement And there's nothing I would change
She doesn't need improvement She's much too nice to rearrange

Poetry in motion Dancing close to me
A flower of devotion A swaying gracefully

Whoa
Whoa, whoa, whoa, whoa, whoa
Whoa, whoa, whoa, whoa, whoa
Whoa, whoa, whoa, whoa, whoa
Whooooooooa

Poetry in motion See her gentle sway
A wave out on the ocean Could never move that way
I love every movement There's nothing I would change
She doesn't need improvement She's much too nice to rearrange

Poetry in motion All that I adore
No number-nine love potion Could make me love her more

Whoa
Whoa, whoa, whoa, whoa, whoa
Whoa, whoa, whoa, whoa, whoa
Whoa, whoa, whoa, whoa, whoa

poniedziałek, 19 marca 2007
Poświatowska Halina, Wietnam 1965
Wietnam 1965
-------------------------------------------------------------


I

na szczęście
rodzice mi dali łatwo palne ciało
wystarczy odrobina benzyny
w lekkich fałdach sukienki
wystarczy odrobina siarki
na ciemnej główce zapałki

nie mów mi o miłości
nie przypominaj o zapachu lasu
o moich młodych włosach
o palcach

zapaliłam ten stos
żeby rozświecić ziemię

po omacku szłam i w ciemności

nie przypominaj o palcach
nie przywołuj zapachu

spójrz -- płonę z miłości


II

jeszcze ciągle nie wiem czemu to uczyniłam
miałam matkę i ojca i małego brata
który psocił biegnąc do szkoły
lubiłam zwierzęta przyjaźniłam się nawet z gwiazdami
opłakiwałam śmierć każdego kwiatu

dlaczego dlaczego to uczyniłam
gazety napisały o mnie
pewien fotoreporter zdołał nawet utrwalić
moje dogasające członki
niewiele tego było
garść dwie

matka nie umiała odczytać imienia z popiołu
brat kręcił się niecierpliwie i widząc
że oślepła z rozpaczy uciekł
zamiatacz uliczny posypał piaskiem ciemną plamę na trotuarze

jeszcze ciągle nie miem dlaczego

nieobecna tułam się w wietrze nikt nie chce mnie zauważyć

nikt jeszcze nie położył ręki na mojej głowie
a przecież mam włosy miękkie i lśniące jak letni dzień
usta stworzone do pocałunków...


III

dawno temu
moją dziecinną wiarę
zabiło okrucieństwo
mogłam napisać dramat
albo wiersz
mogłam wychować kilkoro dzieci
nauczyć je nienawiści

mogłam wejść do własnego domu
otworzyć okno
odetchnać wieczornym powietrzem
posłuchać o czym rozmawiają liście

mogłam oswoić kota tak
ze chodziłby za mną krok w krok
i może umarłby wtedy gdybym
ja umarła

dawno temu
przeżyłam to wszystko
w krótkim okamgnieniu

a teraz jestem niczym
ukołyszcie do snu sumienia
nie patrzcie w dogasający żar

Halina Poświatowska, d. 11 oct 1967
środa, 14 lutego 2007
Perez- Reverte Arturo, Terytorium Komanczów
(...) wojna jest jedna: jakieś nieboraki w rozmaitych mundurach strzelają do siebie, umierając ze strachu, w dziurach pełnych błota, a ważny sukinsyn siedzi i pali cygaro w klimatyzowanym biurze, gdzieś bardzo daleko, wymyśla flagi, hymny narodowe i pomniki nieznanego żołnierza, nie brudząc się krwią ani gównem. Wojna to biznes dla sprzedawców i generałów, drogie dzieci. Cała reszta to bałach.
O'Brian Tom, O rzeczach posiadanych przez ludzi którzy walczyli
Prawdziwa opowieść o wojnie zawsze jest niemoralna. Nie uczy, nie zachęca do cnoty ani nie podsuwa wzorów do naśladowania, nie przeszkadza ludziom, by robili to samo, co robili zawsze. Jeśli jakaś opowieść wojenna wydaje się moralna, nie wierzcie w nią.
wtorek, 13 lutego 2007
Gombrowicz Witold, Ferdydurke
Jak dziwnie jednakże krystalizują się całe światy między łydkami dwóch osób.
 
1 , 2